Archiwa tagu: sankcje

UKRAINA – OPTYMIZM MIĘDZY WIERSZAMI

Wbrew przygnębiającej atmosferze związanej z aneksją Krymu i możliwej dalszej wojnie Putina z Ukrainą gdzieś między wierszami ukrywają się również pewne optymistyczne symptomy.
Zacznijmy od tego co Putin na pewno już osiągnął, a czego z pewnością nie chciał. Udało mu się zjednoczyć jak nigdy wcześniej Ukraińców ze Wschodu i z Zachodu. Przy okazji zniechęcił do siebie ogromną rzeszę Ukraińców rosyjskojęzycznych, dotychczas raczej wolnych od rusofobii. Udało mu się również jak żadnemu z naszych polityków ugruntować proces zapoczątkowany już podczas Pomarańczowej Rewolucji – pozytywnego nastawienia Ukraińców do Polaków. Zapewne nigdy w historii nikomu się to jeszcze nie udało w takim stopniu. I zapewne jest to dokładna odwrotność tego, czego Putin sobie życzy.
Udało mu się również skompromitować do reszty swoiste „Detente” Obamy w stosunkach z Rosją. Poprzednie „Detente” z lat siedemdziesiątych mogło doprowadzić do wojny w wyniku dysproporcji sił. Na szczęście dla Europy zanim doprowadziło do wojny zostało zastąpione Doktryną Reagana. Putinowska taktyka słonia w składzie porcelany coraz bardziej „reaganizuje” Obamę. A to jest osiągnięcie.

Tyle wiadomo. Co dalej? Nawet związana brudnymi interesami i wystraszona Europa zdobyła się na gesty nieco bardziej niż symboliczne. Sankcje są ograniczone, niemniej wbrew pewnym siebie komentarzom Moskwy wraz z sankcjami amerykańskimi coraz bardziej uderzają w silnych stronników Putina, oraz w całą gospodarkę Rosji. Nagły brak możliwości używania kart kredytowych przez rzesze Rosjan, topniejąca giełda, niepewny rubel, wreszcie zablokowanie transferu technologii wojskowych przez Niemców, zagrożenie wstrzymaniem kontraktów na Mistrale przez Francuzów, a także, co być może najważniejsze, amerykańscy i brytyjscy żołnierze przybywający na ćwiczenia na terytorium Ukrainy zaczynają mieć realne znaczenie. Są to akurat żołnierze tych krajów, które w wyniku Memorandum Budapesztańskiego są w pewnym sensie odpowiedzialne za integralność Ukrainy.

Wydaje się także, że zagrywka Ukraińców z zapowiedzią wycofania się z rezygnacji z broni masowego rażenia może odnieść skutek. Jest logiczna, bo wynika z nieskuteczności gwarancji otrzymanych właśnie w zamian za likwidację arsenałów nuklearnych. To musi działać na wyobraźnię nie tylko w związku z Ukrainą. Po prostu za chwilę jakiekolwiek konwencje dotyczące takiego rodzaju broni mogą przestać mieć sens. To może przemawiać do wyobraźni panstw zachodnich.
Prawdopodobnym jest, że właśnie coraz twardsza postawa Zachodu mogła zdecydować o tym, że wojska rosyjskie jeszcze nie wkroczyły na „kontynentalną” Ukrainę a Rosjanie zapewnili Amerykanów, że nie mają takiego zamiaru. Czy rzeczywiście nie mają – wątpliwe, ale mogą się jednak bać. W tym wypadku to co wyczyniają na Krymie może mieć również sens jako testowanie limitu zachodniej wytrzymałości. Mimo naśmiewania się w Moskwie z sankcji Zachodu, myślę że związek przyczynowo skutkowy między nimi a moskiewskimi wahaniami jest możliwy. A to wskazuje na to, że sankcje nawet tak ograniczone są skuteczne. Co za tym idzie należy je niezwłocznie kontynuować wbrew sugestiom Der Tagesspiegel, że „Zachód może zażegnać obecny konflikt z Rosją o Ukrainę tylko w dialogu z prezydentem Władimirem Putinem”. Nie wiem czy rozważanie niemieckiej gazety wynikają z braku wiedzy na temat skuteczności negocjacji z bandziorami, czy są artykułem na zamówienie. Najwyraźniej bredzenia Schroedera i Verheugena na temat rosyjskich racji i ukraińskich faszystów nie brzmią wiarygodnie już nawet na Zachodzie. W tym wypadku modelowanie działań przeciwnika poprzez sugestie prasowe, że tak, należy walczyć, ale wyłącznie przez konstruktywny dialog nie sankcje wydaje się optymalne z punktu widzenia mniej lub bardziej niejawnych służb rosyjskich.
Jest spora szansa, że im się to nie uda – to też optymistyczna refleksja.