Archiwa tagu: przestępczość

WYROK ŚMIERCI… DLA OFIAR

Od dłuższego czasu gremia profesorskie przekrzykują się w krytyce ministra Gowina. Chodzi o karę śmierci. Nie, Gowin nie chce jej wprowadzać. Chcą tego jego przeciwnicy. Oczywiście, pośrednio, nie tak wprost… Ale po kolei.

Wiele lat temu w reformatorskim pędzie spece od prawa karnego i praw człowieka znosiły na chybcika karę śmierci – i tak od jakiegoś czasu nie wykonywaną, więc mogli się mniej śpieszyć a bardziej starać o jakość przepisów. Byli tak humanitarni, że najpierw znieśli karę śmierci, potem dopiero wprowadzili dożywocie. Przy odrobinie wisielczego humoru można powiedzieć, że w ten sposób doszło do pierwszego zamachu terrorystycznego w Polsce – profesory stojące za projektami ustaw podłożyły Polsce bombę z opóźnionym zapłonem, która wybuchnąć ma za rok. Bombę w postaci grupy seryjnych zabójców, którym orzeczone wcześniej kary śmierci zamieniono wówczas na 25 lat pozbawienia wolności. Zacne to grono – jeden zgwałcił i zabił iluś chłopców, inny zamordował kilkunastu dorosłych…

Pomysły ministra Gowina być może nie są idealne – takich chyba nie ma. Ale przynajmniej próbuje zrobić cokolwiek. Żaden z jego poprzedników nie chciał bawić się w sapera rozbrajającego bombę sprzed lat. Chwała Gowinowi, że się za to zabrał.

Już uaktywnili się intelektualiści bredzący o łamaniu praw człowieka i zasady niedziałania prawa wstecz, o niehumanitarności umieszczania kogoś w zakładzie zamkniętym po skończeniu wyroku.  Kogoś kto właściwie niczym się nie różni od nas wszystkich, tyle, że lubi sobie pozabijać przechodniów – tak pani profesor? Owi „specjaliści” powinni sięgnąć do badań kryminologicznych które udowadniają niezbicie, że w przypadku tego typu osób każda z nich wraca do przestępstwa. To nie jest spór ideologiczny – to  fakty. Kryminologia nie zna przypadku resocjalizacji seryjnego zabójcy czy seryjnego gwałciciela. Jego wypuszczenie na wolność to skazanie na śmierć iluś przypadkowych ludzi – być może pana, panie profesorze!

Dywagacje ot tym, że można ich przecież nadzorować przez policję, są oczywistym nonsensem. Jak? Przez elektroniczną obrożę, której się pozbędą zaraz po wyjściu na wolność? Oczywiście jeśli dojdzie do ich wypuszczenia, policja na pewno będzie starała się  mieć na nich oko. Dzięki temu być może złapie ich „już” po pierwszym zabójstwie. Przy odrobinie szczęścia każdy z nich zabije „tylko” jednego człowieka, zanim zostanie aresztowany i skazany tym razem na dożywocie… Brzmi absurdalnie? Tak. Ale do tego sprowadzają się argumenty przeciwników projektu Gowina. Projektu niedoskonałego, uciążliwego zwłaszcza z punktu widzenia psychiatrów, którzy zostaną obciążeni zwolnionymi z zakładów karnych bandytami –  ale innego nie ma.

Więc co panowie humaniści? Znajdziecie lepsze rozwiązanie? Bo wasze pomysły wypuszczenia seryjnych zabójców na ulice to de facto wydanie wyroku śmierci na iluś przypadkowych ludzi. Miejcie przynajmniej odwagę to powiedzieć.