Archiwa tagu: Nowy Rok

NOWY ROK

Do północy pozostały sekundy. Wszyscy przestali rozmawiać. Rząd, społeczeństwo, media. Cały kraj zamarł czekając na przyjście Nowego Roku. Zaczęto odliczać:

– Pięć, cztery, trzy, dwa , jeden…!

I… nic… Wybiła dwunasta, zastygły ręce z przygotowanymi wcześniej kieliszkami szampana. Nowy Rok nie przyszedł…

Cały kraj aż wytrzeźwiał ze zdumienia – zapewne pierwszy raz w historii. Zegary działały normalnie – szły do przodu, razem z kalendarzami i pokazywały oczekiwaną datę i godzinę. Ale pokazywały nieprawdę – bo Nowy Rok nie przyszedł. Nie było go, co każdy od razu zauważył. Zadumał się rząd. Zadumało się społeczeństwo. Zadumały się media.

Pierwszy otrzeźwiał i tak już otrzeźwiały wraz z całym krajem rząd.

– Co się dzieje? – rzucił premier – Czemu go nie ma?

– Ano, nie przyszedł. Nie wiemy dlaczego? – odpowiedział ktoś nieśmiało.

– Jak to nie przyszedł? – zdenerwował się premier (a za nim media i społeczeństwo) – Może utknął w korkach?

Popatrzył wymownie na Ministra Transportu, ale tamten zaprzeczył i zaprzeczenia poparł zdjęciami z prasy. Przypomniał również, że właściwie nie wiadomo jakim środkiem transportu miał się poruszać. W zasadzie miał „przyjść”, więc transport nie ma tu nic do rzeczy. Postanowiono spytać Stary Rok, żeby rozwiązać tę kwestię, która już wywołała dyskusję w mediach i w społeczeństwie.

Tu pojawił się kolejny problem. Stary Rok odszedł w wyznaczonym terminie i tyle go widzieli. Pisz pan na Berdyczów – poszedł i go nie ma. Tylko Nowy Rok nie przyszedł…

– I co teraz? – zastanawiał się rząd (nie mówiąc o mediach i społeczeństwie)

– Może zlecić poszukiwania policji? – zaproponował ktoś.

– E tam, – żachnął się Minister Spraw Wewnętrznych – Nie mamy nawet rysopisu. Nikt go nie zna.

– A co wymyślili w innych krajach? – zapytał premier patrząc z nadzieją na Ministra Spraw Zagranicznych.

– To samo co u nas. Kryzys – mruknął minister.

Zwołano Sztab Kryzysowy. Media wydały specjalne serwisy informacyjne omijając dyskretnie datę – wszak było już po 31 grudnia, ale jeszcze przed 1 stycznia… Społeczeństwo zaczęło dyskutować zawzięcie.

– Może nie jest tak źle – mruknął ktoś ze społeczeństwa – nie ma roku, nie będziemy płacić podatków.

– Może nie jest tak źle – mruknął ktoś z rządu – Nie ma roku, nie ma wydatków budżetowych przewidzianych na nowy rok.

– Bzdura! – zdenerwował się Minister Finansów – przecież czas leci. Godziny mijają. Tylko daty nie da się ustalić jak Nowy Rok nie przyszedł. Wszystko się dzieje, tylko nie wiadomo kiedy. Dopiero będzie bałagan, jakich jeszcze nie było! A jak w ogóle nie przyjdzie? To co zrobimy?

– Poczekamy do następnego – zaproponował ktoś z obecnych – W końcu to tylko rok…

– Rok nie wyrok – skonstatował Minister Sprawiedliwości

– A jak następny też nie przyjdzie!!!!!!!!!!!! – wybuchnął Premier – To co wtedy zrobimy?

– No, nie zrobimy wyborów – ktoś podsunął – Zawsze coś

– Ee, bzdura! Z niczym się nie pozbieramy!

Nastrój zrezygnowania udzielił się mediom i społeczeństwu. Co chwilę pojawiały się nowe problemy. Na przykład jak ustalić urodziny? Jak ustalić daty urlopów? Katastrofa!

Póki co najwięcej wagi przykuwały jednak powody, dla których Nowy Rok nie przyszedł.

– Może wpadliśmy w pętle czasową? – mówili jedni – Ale wtedy nie odszedłby Stary Rok.

– Może zaspał? Może zapił gdzieś po drodze, bumelant jeden i nie dość, że przyjdzie spóźniony, to jeszcze skacowany! – denerwowali się inni

– Nieważne, byle przyszedł – odpowiadali jeszcze inni – żeby w ogóle przyszedł!

Przygnębienie ogarnęło bez mała wszystkich – rząd, media, społeczeństwo. Wyglądało na to, że stracili nadzieję. Znowu zapadła cisza, jak przed dwunastą, jednak nie cisza radosnego oczekiwania, na przyjście Nowego Roku, lecz cisza zrezygnowania.

I nagle w tej ciszy dało się słychać nieśmiałe pukanie.

Wszyscy zamarli w bezruchu – rząd, media, społeczeństwo.

Tymczasem drzwi uchyliły się powoli i pokazał się Nowy Rok – zmieszany wbitym w niego wzrokiem rządu, mediów, społeczeństwa.

– Przepraszam za spóźnienie – powiedział przepraszającym głosem – Pobłądziłem trochę… Jestem tu nowy…

————————————————————————————————————-

PRZY OKAZJI INFORMUJĘ, ŻE NIEDŁUGO ADRES BLOGA ZMIENI SIĘ NA: pawelleski.blog.tygodnikpowszechny.pl

Nowy Rok

Do północy pozostały sekundy. Wszyscy przestali rozmawiać. Rząd, społeczeństwo, media. Cały kraj zamarł czekając na przyjście Nowego Roku. Zaczęto odliczać:

– Pięć, cztery, trzy, dwa , jeden…!

I… nic… Wybiła dwunasta, zastygły ręce z przygotowanymi wcześniej kieliszkami szampana. Nowy Rok nie przyszedł…

Cały kraj aż wytrzeźwiał ze zdumienia – zapewne pierwszy raz w historii. Zegary działały normalnie – szły do przodu, razem z kalendarzami i pokazywały oczekiwaną datę i godzinę. Ale pokazywały nieprawdę – bo Nowy Rok nie przyszedł. Nie było go, co każdy od razu zauważył. Zadumał się rząd. Zadumało się społeczeństwo. Zadumały się media.

Pierwszy otrzeźwiał i tak już otrzeźwiały wraz z całym krajem rząd.

– Co się dzieje? – rzucił premier – Czemu go nie ma?

– Ano, nie przyszedł. Nie wiemy dlaczego? – odpowiedział ktoś nieśmiało.

– Jak to nie przyszedł? – zdenerwował się premier (a za nim media i społeczeństwo) – Może utknął w korkach?

Popatrzył wymownie na Ministra Transportu, ale tamten zaprzeczył i zaprzeczenia poparł zdjęciami z prasy. Przypomniał również, że właściwie nie wiadomo jakim środkiem transportu miał się poruszać. W zasadzie miał „przyjść”, więc transport nie ma tu nic do rzeczy. Postanowiono spytać Stary Rok, żeby rozwiązać tę kwestię, która już wywołała dyskusję w mediach i w społeczeństwie.

Tu pojawił się kolejny problem. Stary Rok odszedł w wyznaczonym terminie i tyle go widzieli. Pisz pan na Berdyczów – poszedł i go nie ma. Tylko Nowy Rok nie przyszedł…

– I co teraz? – zastanawiał się rząd (nie mówiąc o mediach i społeczeństwie)

– Może zlecić poszukiwania policji? – zaproponował ktoś.

– E tam, – żachnął się Minister Spraw Wewnętrznych – Nie mamy nawet rysopisu. Nikt go nie zna.

– A co wymyślili w innych krajach? – zapytał premier patrząc z nadzieją na Ministra Spraw Zagranicznych.

– To samo co u nas. Kryzys – mruknął minister.

Zwołano Sztab Kryzysowy. Media wydały specjalne serwisy informacyjne omijając dyskretnie datę – wszak było już po 31 grudnia, ale jeszcze przed 1 stycznia… Społeczeństwo zaczęło dyskutować zawzięcie.

– Może nie jest tak źle – mruknął ktoś ze społeczeństwa – nie ma roku, nie będziemy płacić podatków.

– Może nie jest tak źle – mruknął ktoś z rządu – Nie ma roku, nie ma wydatków budżetowych przewidzianych na nowy rok.

– Bzdura! – zdenerwował się Minister Finansów – przecież czas leci. Godziny mijają. Tylko daty nie da się ustalić jak Nowy Rok nie przyszedł. Wszystko się dzieje, tylko nie wiadomo kiedy. Dopiero będzie bałagan, jakich jeszcze nie było! A jak w ogóle nie przyjdzie? To co zrobimy?

– Poczekamy do następnego – zaproponował ktoś z obecnych – W końcu to tylko rok…

– Rok nie wyrok – skonstatował Minister Sprawiedliwości

– A jak następny też nie przyjdzie!!!!!!!!!!!! – wybuchnął Premier – To co wtedy zrobimy?

– No, nie zrobimy wyborów – ktoś podsunął – Zawsze coś

– Ee, bzdura! Z niczym się nie pozbieramy!

Nastrój zrezygnowania udzielił się mediom i społeczeństwu. Co chwilę pojawiały się nowe problemy. Na przykład jak ustalić urodziny? Jak ustalić daty urlopów? Katastrofa!

Póki co najwięcej wagi przykuwały jednak powody, dla których Nowy Rok nie przyszedł.

– Może wpadliśmy w pętle czasową? – mówili jedni – Ale wtedy nie odszedłby Stary Rok.

– Może zaspał? Może zapił gdzieś po drodze, bumelant jeden i nie dość, że przyjdzie spóźniony, to jeszcze skacowany! – denerwowali się inni

– Nieważne, byle przyszedł – odpowiadali jeszcze inni – żeby w ogóle przyszedł!

Przygnębienie ogarnęło bez mała wszystkich – rząd, media, społeczeństwo. Wyglądało na to, że stracili nadzieję. Znowu zapadła cisza, jak przed dwunastą, jednak nie cisza radosnego oczekiwania, na przyjście Nowego Roku, lecz cisza zrezygnowania.

I nagle w tej ciszy dało się słychać nieśmiałe pukanie.

Wszyscy zamarli w bezruchu – rząd, media, społeczeństwo.

Tymczasem drzwi uchyliły się powoli i pokazał się Nowy Rok – zmieszany wbitym w niego wzrokiem rządu, mediów, społeczeństwa.

– Przepraszam za spóźnienie – powiedział przepraszającym głosem – Pobłądziłem trochę… Jestem tu nowy…