Archiwum kategorii: HUMOR

KUBUŚ PUCHATEK – REAKTYWACJA

Niedawno, niedawno temu był sobie Stumilowy Las. Zmienił się od czasu, kiedy Kubuś Puchatek był bohaterem bajek. Stary Miś poszedł na emeryturę, natomiast karierę robił Młody Miś, zwany również „Misiewiczem”. Młody Miś odziedziczył po Starym Misiu mały rozumek i skłonność do popijania „małego conieco”, zwłaszcza kiedy wyjeżdżał na delegację. Karierę robił u Prosiaczka, który od dawnych czasów zmężniał i nikt nie śmiał wchodzić mu w drogę. Prosiaczek odpowiadał za bezpieczeństwo Stumilowego Lasu. Miał jasno określone odpowiedzi na jasno sprecyzowane pytania zanim sprawdził czy odpowiadają one rzeczywistości i skłonność do dobierania współpracowników z doświadczeniem odwrotnie proporcjonalnym do wysokości zajmowanego stanowiska. Obie tendencje przejął od swoich zaciętych wrogów, którzy rządzili lasem w poprzednich latach i których wówczas za to krytykował. Obecnie oni krytykowali za to samo jego.  Można powiedzieć, że w pewnym sensie w Stumilowym Lesie ciągłość systemowa trwała w najlepsze, choć na poziomie retorycznym Prosiaczek i jego drużyna jawili się jako przeciwieństwo poprzedniej ekipy Krewnych i Znajomych Królika.

Krewni i Znajomi Królika przez osiem poprzednich lat zadłużyli las bezprecedensowo i pod hasłem „Lasu w Budowie” rozbudowali nad podziw skutecznie kreatywną księgowość i stanowiska w administracji, jako, że Krewnych było bardzo dużo i każdy musiał mieć fuchę. W pewnym momencie o mało nie sprzedali całego Stumilowego Lasu. Zapewne dlatego przerażeni mieszkańcy oddali władzę Prosiaczkowi i spółce wpadając niejako z deszczu pod rynnę.

Gwoli historycznej ścisłości należy nadmienić, że sam Królik nie brał udziału w inicjatywach Krewnych i Znajomych. Nieco wcześniej założył w centrum lasu restaurację „Pędzący Królik” (zawsze gdzieś się śpieszył), której kuchnia na tyle zaszkodziła paru ważnym Krewnym, że reszta obchodziła Królika z daleka. Podobnie unikano Sowy i jej przyjaciół. Dobrze natomiast miał się Kłapouchy, który w ostatnich latach doczekał się wielu pobratymców w Stumilowym Lesie. Obsadzili oni leśne media i z uporem właściwym swojemu gatunkowi wybierali fragmenty faktów starając się nie tylko oczernić strony konfliktu (te kompromitowały się skutecznie same własnym zachowaniem) ile wybielić jedną ze stron w zależności od swoich sympatii. Jednocześnie Tygrysek zaczął brykać ze zdwojoną siłą zwłaszcza na Prosiaczka pociągając za sobą wielu statecznych mieszkańców, jednak wkrótce okazało się, że tygrysy lubią wszystko oprócz przejrzystego gospodarowania składkami i nawet Maleństwo zaczęło się na niego boczyć, a Kangurzyca odmówiła kolejnej porcji tranu i zagroziła, że jak zacznie o wszystkim mówić to Tygryskowi w pięty pójdzie.

Pozostaje zapytać co z Krzysiem? Krzysiu dawno opuścił las, bo dorósł i szkoda mu było czasu na infantylne zabawy pluszaków. W Stumilowym Lesie pozostali oczywiście mieszkańcy, którzy albo nie mieli gdzie odejść, albo nie chcieli, bo kochali las. Może nawet żyli długo i szczęśliwie… ale głosować żywcem nie mieli na kogo…

KANCIASTY KANT KONTUZJI KONSTYTUCJI

Fajnie było widzieć flagi i ładną pogodę 3 maja. Może inaczej – fajnie BY było, gdyby choć na chwilę nastąpił rozejm w wojnie domowej. Ale nie nastąpił i nie wygląda, żeby miał nastąpić. Nie będę się niczym oburzał.  Również wygwizdaniem na stadionie prezydenta, na którego sam głosowałem. Gdyby nie ekscesy z wygwizdywaniem poprzednika na cmentarzu w rocznicę Powstania Warszawskiego to może bym się oburzył… Zresztą w ogóle nie chce mi się na nic oburzać. Wszyscy się oburzają z prawa i zlewa, w Polsce i za granicą. Zaczyna to być nudne

. Postanowiłem być konstruktywny i wymyśliłem rozwiązanie konfliktu konstytucyjnego w Polsce. Natchnął mnie Ryszard Petru komunikując, że 7 maja opozycja spotka się na marszu broniącym przed PIS… Konstytucji 3 Maja. Sam autor szybko zdjął wpis z Twittera, ale niesłusznie – w tym jest metoda.

Rozwijając pomysł – czemu ma być jedna konstytucja? W końcu miał być pluralizm. Niech będzie ta z 1791 – zarezerwujmy ją dla Nowoczesnej jako dla prekursora nowego polskiego konstytucjonalizmu. Rysiek (a jak wiadomo „wszystkie Ryśki to porządne chłopaki”) będzie jej sobie bronił do spółki z Kijowskim od rana do wieczora a nawet prowadził głodówkę z przerwami jedynie na posiłki.  PIS dostanie kwietniową – silne państwo, silny przywódca. Marcowa zostanie dla PO, a Mała Konstytucja dostanie się Peeselowi jako najmniejszej partii w Parlamencie. Peerelowskie potworki łącznie z Manifestem PKWN rozdzielimy pomiędzy SLD, Razem i ewentualnie partię Zmiana. Pozostaje do rozstrzygnięcia, której z partii lewicowych przypadnie rola „siły przewodniej”. Można pomyśleć, żeby była przechodnia, przy proporcjonalności czasu przydzielenia „przewodniości” do sondaży partii (system proporcjonalny) albo po równo – w końcu to partie socjalistyczne (system nieproporcjonalny ale zgodny z zasadą sprawiedliwości partyjnej i parytetami). Jeszcze Korwinowi przydzielimy Statuty Wiślickie i Konstytucję Nihil Novi, a grupkom „prawdziwych Polaków” z różnych oenerów damy flaszkę i salę bokserską bo z czytaniem i tak mogą mieć problemy, a salę zawsze można nazwać „Konstytucją”.

Taki system będzie w pełni demokratyczny – przecież nie po to walczyliśmy o demokrację, żeby nie można sobie wybrać konstytucji. Nawet Bruksela i Luksemburg powinny to docenić. Nawet prasa zachodnia byle im dobrze wytłumaczyć (bo na razie o sytuacji w Polsce wiedzą tyle co KOD napłakał).  W dodatku każda partia wybierze sobie Trybunał odpowiedni dla swojej konstytucji i wszyscy będą zadowoleni. Zwłaszcza, że wszyscy będą działać zgodnie ze swoją konstytucją, co na pewno każdy ze „swoich” Trybunałów chętnie potwierdzi.

No. Teraz kiedy uratowałem Ojczyznę chwilę odpocznę, kawkę wypije… Może zostanę politykiem?  Poziom już chyba osiągnąłem odpowiedni…