Archiwa kategorii: FDLR – Rwanda-Kongo

Grupa terrorystyczna FDLR

Publikowane w Tygodniku Powszechnym z 13.09.2011
http://tygodnik.onet.pl/1,67989,druk.html
Dodatkowo wywiad:
http://tygodnik.onet.pl/31,0,67988,kres_bezkarnosci,artykul.html

TERRORYŚCI UDAJĄCY OFIARY

W maju 2011 w Niemieckim Stutgarcie, rozpoczęto proces dwóch imigrantów z Ruandy. W podobnym okresie czasu kongijska miejscowość Kiwanja w prowincji Kiwu Północne najechana została przez uzbrojonych bandytów. Nieco wcześniej, 25 stycznia 2011 francuscy śledczy przekazali aresztowanego wcześniej ruandyjskiego uchodźcę Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu w Hadze. . Te odległe pozornie wydarzenia łączy organizacja FDLR – Demokratyczny Front Wyzwolenia Ruandy.
Niemieccy oskarżeni to Ignace Murwanashyaka – przewodniczący organizacji – i Straton Musoni – jego zastępca. Francuski podejrzany to Callixte Mbarushimana, pracujący niegdyś w ONZ w Kigali. Wsławił się między innymi tym, że podczas ludobójstwa 1994 roku udostępniał sprzęt organizacji do zabijania cywili. Stał też za zabójstwami swoich kolegów Tutsi zatrudnionych w tym samym biurze. Jeszcze potem pracował w ONZ w Angoli i byłej Jugosławii… Bandyci, którzy najechali na Kiwanje to bojownicy wojskowego skrzydła organizacji (FDLR-FOCA). To jedna z najgroźniejszych grup zbrojnych na arenie wojny domowej pustoszącej od lat dziewięćdziesiątych północną część Demokratycznej Republiki Konga (dawnego Zairu).
Żeby zrozumieć czym jest FDLR trzeba cofnąć się aż do roku 1994 i ludobójstwa ruandyjskich Tutsi dokonanego przez rządzących wówczas Ruandą Hutu. W kierowanej odgórnie rzezi około 800 tysięcy ludzi, główną rolę odegrały siły zbrojne i bojówki Interhamwe – uzbrojone przez rząd, lecz częściowo niezależne.
Po trzymiesięcznej masakrze, która jako jedna z nielicznych afrykańskich rzezi przedostała się do świadomości światowej opinii publicznej, władzę przejęła zbrojnie opozycja Tutsi i umiarkowanych Hutu, prowadząca działania wojenne z terytorium sąsiedniej Ugandy. Ugrupowanie to rządzi Ruandą do dzisiaj. Przejęciu władzy przez opozycję towarzyszyła masowa emigracja Interhamwe i kierownictwa armii, jak również cywilnej ludności Hutu bojącej się – jak się okazało słusznie – odpowiedzialności zbiorowej. Dziesiątki tysięcy Ruandyjczyków rozlokowało się między innymi w graniczącym z Ruandą wschodnim Zairze, którego ówczesny władca Mobutu Sese Seko wspierał dotychczasowe władze Ruandy. Zairscy żołnierze nie tylko nie rozbroili uciekających oddziałów, ale pozwolili na całkowite zmilitaryzowanie obozów i przejęcie władzy przez zbrodniarzy z Interhamwe i wojska. Obozy funkcjonujące z pomocą organizacji humanitarnych stały się rozsadnikiem ludobójczej ideologii. Ci Hutu, którzy protestowali, lub chcieli wrócić do kraju pod nowymi rządami, byli zabijani. Z obozów wyprowadzano też ataki na terytorium Ruandy, co było bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia ogólnoregionalnej wojny, która zmiotła Mobutu, a dawny Zair – obecne Kongo -doprowadziła do krwawego chaosu, który trwa do dzisiaj.
Obecne FDLR powstało wkrótce po tych wydarzeniach, choć organizacja zmieniała nazwy. Do dzisiaj dzieli się na część cywilną i wojskową (FDLR-FOCA). Struktura przypomina bardziej rząd na uchodźctwie i wojsko niż zwykłą grupę zbrojną. Skrzydło militarne działające na terenie Konga zwalczało wpieranych prze Ruandę rebeliantów Tutsi z CNDP, następnie armię kongijską po ich przymierzu z Ruandyjczykami z 2009 roku. W 1996 roku, kiedy wojska Ruandy i Ugandy, oraz wspierani przez nich rebelianci obalali Mobutu, FDLR było praktycznie jedyną siłą opóźniającą ich marsz na Kinszasę. Stąd mówiono, że pierwsza wojna kongijska to tak naprawdę walka wewnętrzna między Ruandyjczykami, tyle, że tym razem pustosząca Kongo.
Kiedy władzę przejęli popierani prze Ruandę rebelianci (wtedy Zair zmienił nazwę na Kongo) organizacja przeżywała ciężki okres, lecz kiedy nowy prezydent Laurent Kabila zbuntował się przeciwko mocodawcom w wyniku czego doszło do drugiej wojny kongijskiej (1998) FDLR stało się znów naturalnym sojusznikiem. Trwało to do niedawna , również za rządów obecnego prezydenta Josepha Kabili – syna swojego poprzednika. Przełom nastąpił w 2009 roku, kiedy Joseph Kabila postanowił unormować relacje z sąsiadami, w wyniku czego państwo w państwie jakim było FDLR (było jednocześnie usprawiedliwieniem dla istnienia rebeliantów Tutsi na niekontrolowanym wschodzie kraju) przestało być wygodne. Wtedy doszło też do pierwszej wspólnej ruandyjsko-kongijskiej operacji militarnej przeciwko FDLR.
Operacja niewiele pomogła – oddziały FDLR po prostu cofnęły się do dżungli. Natomiast potworne działania odwetowe dotknęły kongijskich cywili. Morderstwa, gwałty, porwania, palenie całych wsi należały do „zwykłych” środków bojowników FDLR. W dodatku ich umiejętności przewyższały często wyszkolenie armii kongijskiej.
FDLR pokrywa swoją działalnością głównie dwie wschodnie prowincje państwa – Północne i Południowe Kivu. O organizacji świadczy nie tylko istnienie oddziałów bojowych o hierarchicznej strukturze, lecz również żandarmerii wojskowej i wojskowych sądów, szkół wojskowych i nieźle rozwiniętego wywiadu, oraz tzw. pododdziałów CRAP (rodzaj sił specjalnych z odrębną rekrutacją i szkoleniem). Wywiad płytki, uzupełniany jest delegaturami w państwach regionu. Ponadto FDLR potrafi wykorzystać inercję i paradoksy rządzące poczynaniami wspólnoty międzynarodowej. Kiedy organizacja, nosząca wówczas nazwę ALIR, została wpisana przez Amerykanów na listę organizacji terrorystycznych po prostu… zmieniła nazwę na FDLR. Do dzisiaj nie udało się wpisać ich tam ponownie.
Przedstawicielstwa FDLR pokrywają niemal cały świat, wliczając w to Europę i Stany Zjednoczone. O ile jednak skrzydło wojskowe nie kryje się z dokonywaniem najgorszych zbrodni na terenie swojego działania, o tyle przedstawiciele zagraniczni, odpowiedzialni często za wydawanie rozkazów i zbieranie pieniędzy na prowadzenie działań zbrojnych, znani są w lokalnych społecznościach jako uchodźcy polityczni z rządzącej przez obecnego dyktatora Ruandy. To pozwalało im prowadzić niczym nie zakłócaną działalność między innymi w europejskich demokracjach. Do czasu aresztowania Murwanashyaki i Musoniego przez policję niemiecką pod zarzutem zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości.
Znacznie trudniej sprawa wyglądała we Francji, gdzie Mbarushimana funkcjonował od dawna wręcz ochraniany przez władze francuskie. Francja do końca popierała dawne władze Ruandy odpowiedzialne za ludobójstwo. Francuskie oddziały interweniowały w 1994 roku dopiero wtedy, kiedy trzeba było ochraniać… uciekających sprawców. Prawdopodobnym motywem, oprócz urzędniczej niekompetencji ówczesnych speców MSZ od Afryki, była niechęć do rebeliantów bo, byli anglojęzyczni a więc postrzegani jako zagrożenie dla języka francuskiego, którym posługiwali się zbrodniarze…
Bodaj najlepszym ekspertem od FDLR i jednym z lepszych od wszystkiego co dzieje się na Wschodzie Demokratycznej Republiki Konga jest Raymond Debelle – były żołnierz kongijskich sił specjalnych. Jeden z tych mundurowych, którzy powinni być przykładem dla całej reszty. Jest autorem monografii o FDLR opisującej szczegółowo historię, ideologię, działanie i strukturę od szefów do dowódców poszczególnych plutonów.
Nie ma wątpliwości, że FDLR jest ugrupowaniem terrorystycznym, a nie ruchem wyzwoleńczym, jak chce być postrzegane – twierdzi Debelle i odwołuje się do elementów definiujących terroryzm: zbrodnie przeciwko życiu, łamanie prawa lokalnego lub międzynarodowego, ofiary raczej po stronie cywili niż żołnierzy, polityczny cel osiągany poprzez terroryzowanie ludności. FDLR na okupowanych terenach narzuca haracz, zmusza do pracy na rzecz organizacji, zwłaszcza w kopalniach, bo morduje, porywa, obcina części ciała. Do tego dochodzi masowa rekrutacja nieletnich jako bojowników. Wśród 472 bojowników FDLR FOCA w ciągu pierwszych 10 miesięcy 2010 roku, 335 miało poniżej 18 lat.
Debelle nie zgadza się również z argumentacją, że zbrodnie popełniane są przez część wojskową FDLR-FOCA i nie muszą być znane aresztowanym w Europie działaczom. Zbrodnie FDLR są dokumentowane od lat – podkreśla. Oni stoją na czele organizacji. Akt oskarżenia w Sztutgarcie zarzuca odpowiedzialność za 39 zbrodni wojennych i 26 zbrodni przeciw ludzkości. Prokurator Trybunału w Hadze zarzuca Mbarushimanie odpowiedzialność za pięć zbrodni przeciw ludzkości i sześć zbrodni wojennych zwłaszcza zabójstwa, gwałty, tortury w 2009 roku. A należy podkreślić, że Trybunał w Hadze zajmuje się tylko częścią jego przestępstw. Międzynarodowy Trybunał do spraw Ruandy w Aruszy oskarża go o bezpośredni udział w ludobójstwie w 1994 w Ruandzie.
FDLR to nie tylko grupa bojowników ukrywająca się w lasach Konga, to dobrze zorganizowana struktura z systemem dowodzenia. Działa nie tylko lokalnie, lecz również na scenie międzynarodowej i to w dwóch płaszczyznach. Po pierwsze poprzez sprawianie pozorów legalności wobec bojowników – jesteśmy aktywni, więc popiera nas świat zewnętrzny. Po drugie FDLR to rozbudowana struktura z Komitetem Wykonawczym (władza wykonawcza), któremu podlegają „Regionalne Komitety Oporu” . Jest ich osiem: Europa Środkowa, Europa Wschodnia, Kraje Skandynawskie, Ameryka Północna, Afryka Środkowa, Afryka Zachodnia i Afryka Południowa obejmująca również Australię. Każdy z nich dzieli się na komitety lokalne odpowiedzialne za mobilizację, zbieranie funduszy, wywiad mający na celu tak identyfikację zagrożeń jak i potencjalnych sojuszników wśród polityków czy organizacji pozarządowych.
W 2010 roku, po wielu latach starań organizacji międzynarodowych Mbarushimana został aresztowany, co może wskazywać na prawdziwy zwrot w historii FDLR. Natomiast rozwiązanie problemu zmiany nazwy i uniknięcia dzięki temu figurowania na liście organizacji terrorystycznych, jak dotąd przewyższa siły rządzących światem.
A bojownicy, jak to bojownicy. Nadal mordują kongijskich cywili.