JEDNAK „PO-PIS” ?

Dawno, dawno temu, zanim zaczęła się wojna na śmierć i życie, zanim okrzyknięto się zdrajcami i oszołomami en bloc (to ważne bo jednostki wypełniające definicję owych terminów zapewne by się znalazły), zanim zaczęto „dożynać watahy”, niszczyć „drugie sorty”, urządzać zadymy na cmentarzach, czy ataki na ulicach, a więc dawno, dawno temu,  był sobie termin „PO-PIS”.

Termin ów używany był przez naiwnych, którzy wierzyli w jakieś brednie o interesie państwa, wspólnej przeszłości ważniejszej niż obecne różnice – ot takie bajki dla dorosłych  dzieci, do których niżej podpisany (oj głupi, głupi) się zaliczał. Ponieważ był w niezłym towarzystwie, to jednak nie bardzo się tej naiwności wstydzi. No może trochę…

„PO-PIS” od lat jest terminem egzotycznym bardziej niż Atlantyda i wydaje się bardziej przebrzmiały niż gród w Biskupinie. A tu jednak… „PO-PIS” reaktywacja!

Może nie dosłownie – nie będzie koalicji Schetyny z Kaczyńskim, a Drzewiecki nie obejmie wspólnego resortu z Jackiewiczem. Ale w pewnym sensie. Sens ów polega na coraz mniejszej różnicy. Przynajmniej z punktu widzenia tych naiwnych, którzy liczyli na to, że zmienią się nie nazwiska i retoryka, lecz esencja. Tych naiwnych, którzy głos oddali na zmianę nie dlatego, że stanowią elektorat PIS-u, tylko tych, którzy zacisnęli zęby i stwierdzili, że niedostatki intelektualne otoczenia Kaczyńskiego (z wyjątkami) i nawet apele smoleńskie na Polu Grunwaldzkim są ceną do zapłacenia za zakończenie powszechnego złodziejstwa i rozmontowywania bezpieczeństwa państwa, czyli wszystkiego tego co nazywamy „Państwem Teoretycznym”. W końcu za pierwszego PIS-u skala złodziejstwa w Polsce zmniejszyła się w znaczący sposób i kilka pozytywnych zmian wprowadzono (choćby gazoport)…

Oj naiwni głupcy – niektórzy podwójni – bo w 2007 roku uwierzyli w PO, a w 2015 w usunięcie praktyk PO (jak choćby niżej podpisany)!

Masowa kontrola służb w spółkach Skarbu Państwa cieszyłaby może, tylko troszkę późno się zaczyna. O tym co się dzieje w tych spółkach wcześniej nie wiedziano? Nie zamierzam dołączać do chóru wzdychającego do poprzedniej władzy przygotowującej ustawy na cmentarzu, czy ekspresowo głosującej zmiany w prawie przygotowane przez adwokata pewnego milionera, który dzięki nim nie stanął przed sądem mimo, że akt oskarżenia był już gotów. Do władzy próbującej zmienić w nocy konstytucję, żeby sprzedać lasy państwowe i w ogóle do afer średnio co miesiąc. Nagła aktywność „obrońców demokracji”, którzy wówczas siedzieli cicho raczej nie przekonuje mnie. Ale miało być inaczej. Nie choćby tak, jak w jednej ze spółek PKP, gdzie szef biura bezpieczeństwa, którego innowacyjne pomysły powodujące milionowe oszczędności dzięki ukróceniu kradzieży, w ramach „dobrej zmiany” został zastąpiony dwoma dyrektorami z wątpliwymi kwalifikacjami (doświadczenie jednego z nich opiera się na tym, że ma brata prokuratora – ale za to wysoko ustawionego). Dwoma, bo biuro podzielono… obaj chcieli być dyrektorami… A w PKP właśnie wyrasta ogromna afera korupcyjna. Jednocześnie nowosądecki hochsztapler – były szef Solidarności, który do „głodowej” związkowej pensji w wysokości 20 tysięcy złotych musiał dokraść kolejne dziesiątki tysięcy rozpisując się jako fikcyjny maszynista na weekendowe przejazdy lokomotywą, za co skazał go  sąd, teraz wraca do spółki, którą okradał, wycinając z pracy świadków, którzy przeciwko niemu zeznawali. Ot prawo silniejszego… i sprawiedliwość również silniejszego…

Bagno w spółkach Skarbu Państwa wygląda „rozwojowo” w rok po zmianie. Ten sam gnój tylko muchy inne – jak powiedział pewien krakowski piosenkarz.

Bezpieczeństwo państwa też pozostawia wiele do życzenia. Zaczynało się nieźle – ważne umowy z Ukrainą, Obrona Terytorialna… Ale najlepszą ideę można zniszczyć. Obronę Terytorialną tworzą między innymi tuby rosyjskiej propagandy, personalnie związane z jedną z rosyjskich spółek zamieszanych w warszawską aferę reprywatyzacyjną. Powiązania te sięgają poziomu MON i Sztabu Generalnego. Trudno się dziwić, że do OT wchodzą „patrioci” choćby z Falangi, znanej z agresywnej prorosyjskiej retoryki.  OT otwarta jest dla towarzystwa szkolonego na obozach pod Moskwą.  Nasuwa się pytanie czy tworzymy polską OT czy raczej przyszłe „zielone ludziki”. Wygoleni na łyso chłopcy związani z partią „Zmiana” Mateusza P., siedzącego w areszcie śledczym z podejrzeniem szpiegostwa służą już również w profesjonalnych jednostkach wojskowych – choćby w Gliwicach. Ci sami chłopcy, którzy jeszcze niedawno chwalili się na Facebooku związkami z DNR-em i… Hezbollahem. Gdzie ochrona kontrwywiadowcza? Pewnie nigdzie, skoro od roku służby działają na ćwierć gwizdka, a szefowie do dzisiaj nie mogą się zdecydować z kim chcą pracować, a z kim nie, utrzymując bez końca „stanowiska tymczasowe” osób którym nie do końca ufają, ale na których nic nie mają.

Królujący za PO model otaczania się przez decydentów ludźmi typu BMW (bierny, mierny ale wierny), brzuchatymi pułkownikami, którzy nigdy nie pracowali w terenie i ich jedynymi kwalifikacjami jest robienie kariery, ma się świetnie. Nie zmieniło się wiele w „teoretycznych” służbach. Nie zmienił się absurdalny system dowodzenia wprowadzony przez poprzednią ekipę powodujący, że wojsko składa się głównie ze zwalczających się konkurencyjnych dowództw i najliczniejszych procentowo generałów na świecie.

Zmieniła się retoryka. Tylko czy dla zmiany retoryki warto było fatygować się do głosowania? „PO-PIS” wiecznie żywy! „Popisali się” jedni i drudzy…

Miało być dobrze, wyszło jak zwykle…

3 myśli nt. „JEDNAK „PO-PIS” ?

  1. odys

    Szanowny Panie Redaktorze,
    napisanie takiego tekstu jest jednoznacznym wystawieniem się na strzały z obu stron. I to nie strzały przypadkowe (które mogą dosięgnąć każdego siadającego okrakiem na barykadzie) — lecz pewne, wymierzone świadomie i możliwie najcelniej. Będzie bolało.

    Proszę w tej trudnej sytuacji przyjąć wyrazy wdzięczności za tę wypowiedź. Nie jest Pan jeden.

    Pozdrawiam,
    Odys

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *