EMPIK? NIE, DZIĘKUJĘ

EMPIK ? NIE DZIĘKUJĘ.

Święta kojarzą się zwykle z emocjami pozytywnymi. Ale różnie bywa. Od jakiegoś czasu politycznie poprawna Europa ze świętami walczy, chociaż wybiórczo. Niepoprawna jest szopka, czy jasełka – stanowią „religijną opresję”. Niepoprawna coraz częściej może być nawet choinka! Natomiast czas wolny od pracy jest już całkowicie poprawny i nawet warto by go wydłużyć. Byle nie nazywać tego świętami, a wolne dni spędzić pijąc w knajpach, albo kupując tysiące nikomu niepotrzebnych przedmiotów w supermarketach. Wtedy jest poprawnie.

W Polsce, która nowinki i mody przyjmuje z pewną powściągliwością, owo szaleństwo na szczęście jeszcze nie króluje. Święta to święta, również dla zdecydowanej części osób niewierzących, czy dla osób wyznań innych niż chrześcijańskie. Dla tych osób jest to rodzinna, ważna tradycja, której chrześcijański rodowód nie ulega wątpliwości, ani nie przeszkadza. Czy dlatego, że generalnie u nas zwykle wszystko jest mniej ekstremalne, więc wychylenia ideologicznego wahadła są mniejsze (mniejsza opresja kobiet w historii – mniejszy femnistyczny ekstremizm obecnie, mniejsza opresja innowierców w historii – mniejsza skłonność do jakobinizbu). A może po prostu Polacy jeszcze nie oczadzieli od nadmiaru dobrobytu i mają prawdziwe problemy – nie muszą  wynajdywać sobie sztucznych?

Brzmi optymistycznie – ale nie do końca. Bo diagnoza dotyczy przytłaczającej większości, ale niekoniecznie najgłośniejszej. Głośna mniejszość to choćby ta, której główną motywacją do działań jest zaistnienie. A nic łatwiej nie pomaga w zaistnieniu jak zaszokowanie. W Polsce póki co jeszcze łatwiej zaszokować, choć za każdym razem musi to być bardziej szokujące, żeby zostało zauważone. „Szokerów” za wszelką cenę może nie ma dużo, ale za to mogą liczyć na wpływowych dziennikarzy – albo pożytecznych naiwnych, albo ideologicznych ekstremistów, albo zwyczajne hieny, dla których ważna jest wyłącznie „klikalność” idąca za wszystkim co szokuje. Zapewne z tego ostatniego powodu mogą również liczyć na wsparcie specjalistów od reklamy.

Ponieważ mania szokowania powoduje, że jest ono coraz trudniejsze, od pewnego czasu na tapetę idą święta. Rok temu zaistniała pani Bratkowska oświadczając, że właśnie w wigilię podda się aborcji. To niby taka odwaga miała być, czy prowokacja. Ów żenujący spektakl oczywiście zachwycił kilka wpływowych osób i spowodował „klikalność” przekładającą się na kasę.

Może ów „sukces” spektaklu głupoty i okrucieństwa podziałał na wyobraźnię marketingowców Empiku w tym roku. Świątecznymi twarzami Empiku zrobili „Nergala” i Marię Czubaszek. „Nergal” zaistniał poprzez teksty nawołujące do palenia kościołów i darciu Biblii na koncertach. To otworzyło mu drogę do kariery. Maria Czubaszek powróciła do sławy deklarując, że jej największym osiągnięciem były dwie skrobanki. Przyznała też, że dzieci nienawidzi i sama ich obecność działa jej mocno na nerwy. O ile „Nergal” robi wrażenie cwanego, bezwzględnego lisa, robiącego kasę za wszelką cenę, o tyle pani Czubaszek wzbudza bardziej litość niż grozę. Skomplikowane konstrukcje myślowe i strach przed dziećmi wygląda bardziej na paniczne zabijanie poczucia winy, czy tłumionych instynktów macierzyńskich niż bezwzględność. Ale nie o tym mowa – zostawmy to psychoterapeutom.

Mowa o marketingowcach z Empiku, którzy na owych żałosnych spektaklach postanowili zarobić kasę i jeszcze przypodobać się wpływowym grupom trzęsącym częścią mediów, które każdą „prowokację” uderzającą w uczucia znienawidzonego „zaścianka” powitają z radością.

Mam nadzieję, że wyjdą na tym jak Zabłocki na mydle. Akcja niekupowania w Empiku nabiera rozmachu. Zwłaszcza przed świętami może pokazać, że na chamstwie można stracić, nie tylko zarobić. Rzadko (poza jedzeniem) kupuję coś innego niż książki. Otóż deklaruję – w Empiku z pewnością już ich nie kupię. I namawiam do tego wszystkich. Nie tylko ze względów etycznych. Również estetycznych.

11 myśli nt. „EMPIK? NIE, DZIĘKUJĘ

  1. ~Hrabia

    Całkowicie zgadzam się z autorem artykułu. Empik kojarzył mi się w poprzednich czasach jako elitarny sklep z dobrymi książkami, czasopismami i – oczywiście – muzyką, wszelkimi nowinkami w tej dziedzinie. Widać, dobre czasy przeszły bezpowrotnie, i firma zaczęła promować chłam. Całkowity upadek. Nigdy już nic nie kupię w sieci Empiku. Niech Czubaszek, Nergal i ich fani wykupują swoje „dzieła”. W głowie się nie mieści….

    Odpowiedz
  2. ~noia_

    Nie ma sensu pisać na temat czyjeś twórczości, jeżeli autor nie zadał sobie trudu zapoznania się z nią. Chyba, że zadał i tylko tyle mu zostało w głowie, co przytoczył, ale to znowu nie świadczyło by zbyt dobrze o Pana życiu emocjonalnym.
    Rozumiem, że wybrani autorzy się akurat Panu nie podobają ze względu na poglądy, które głoszą, ale nie ma sensu umniejszać ich dokonań do kilku medialnych haseł. W ten sposób jedynie pan powiększa falę bezsensownego, nienawistnego szumu medialnego, który sprawia, że świat małymi kroczkami staje się przepełniony raczej złem niż dobrem.

    Odpowiedz
  3. ~Bimek

    Pański redakcyjny kolega B. Strzelczyk nie tak dawno wypowiedział znacznie bardziej racjonalny i sensowny pogląd. Działania tego typu nie przyniosą bojkotującym żadnej korzyści, a tylko ich marginalizują, co już dziś widać, patrząc na niewielki odzew z jakim spotyka się ta akcja poza Internetem. Polacy wolą kupować, nie bojkotować, może dlatego, że nie czują się przez Empik obrażeni.

    Odpowiedz
    1. ~odys

      Konkurencja jest na tyle duża, że rezygnacja z zakupów w Empiku nie przyniesie klientowi żadnej marginalizacji. Być może błądzę, jako warszawiak, mający blisko do wszelkiej maści sklepów. Internet i poczta sięgają jednak do każdego.

      Ile jest osób, którym przeszkadza reklamowanie świąt Bożego Narodzenia (zwracam uwagę na oba słowa z nazwy świąt) twarzami medialnych satanisty i aborcjonistki? Nie wiem. Być może wśród polskich klientów jest to faktycznie nieistotny margines. Być może zarówno „Bóg” jak i „narodziny” są dla nas już tylko leksykalnym archaizmem a w zimowe święta chodzi wyłącznie o prezenty i pełny stół. Nieważne w jakich dekoracjach.

      Nawet jeśli tak jest, nie można twierdzić, że ci, którzy celowo kupią książki, filmy i muzykę gdzie indziej, nie osiągną żadnej korzyści.

      To tak jak kupowanie jajek z dwójką lub jedynką: Nie liczę, że dzięki mnie gigantyczne przemysłowe kurniki chowu klatkowego zbankrutują. Ale wiem, że nie działają na moje świadome zamówienie. Not in my name.

      Odpowiedz
    1. ~jorg

      Kalinko,
      rozsądny człowiek nigdy nie mówi nigdy. Skąd wiesz, czy za rok nie będziesz kupowała w Empiku kartofli, bo już niczego poza Empikiem i kartoflami nie będzie. Ulegasz zgubnej (jak każda) ideologii nie kupowania w Empiku.

      Odpowiedz
  4. ~gringo

    W empiku szkoda kupować …zawsze zawyżone ceny…no prawie zawsze…kilka razy kupilem tam kika rzeczy ale teraz juz wiem ze mozna taniej i to samo kupic

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *