UKRAIŃSKA „WOJNA O KONSTYTUCJĘ”

3 maja 1791 roku tłum warszawiaków wiwatował przyjęcie ustawy zasadniczej.

 

Tłum miał w jej przyjęciu  udział niemal tak ważny jak piszący ją politycy. Bez nacisku tłumu dokumentu zapewne nie przyjęto by w tym dniu. Tłum miał dość fikcyjnego niewydolnego państwa i postawił na swoim. Potencjalni oponenci – ci nieliczni, którzy byli wówczas w stolicy – nie śmieli się odezwać.
Tłum – co nie zdarza się często – wykazał odpowiedzialność za państwo. Państwo, które de facto nie działało, choć istniało na papierze.  Które było bezbronne, choć formalnie miało armię. W którym nie działało prawo, choć formalnie istniały przepisy. Które choć teoretycznie suwerenne nie mogło decydować o sobie – kluczowe decyzje podejmował poseł sąsiedniego mocarstwa.
Konstytucja dawała szansę na zmianę. Na stabilne , reformatorskie rządy, na zbudowanie silnego państwa prawa, które samo będzie decydować o własnych losach.
Tego właśnie nie zdzierżyło sąsiednie mocarstwo. Inwazja, która potem nastąpiła przeszła do historii jako „Wojna o Konstytucję”.
Choć sąsiednie mocarstwo  w swoich  granicach gnębiło wszystkich, a zwłaszcza wszelkiego rodzaju mniejszości, formalnie interweniowało w obronie mniejszości.
Tak przedstawiano to na salonach, a zachodni dyplomaci i intelektualiści przyjmowali absurdalne tłumaczenie to z powodu naiwności, to z przekupstwa.
Właściwie nic dodać nic ująć – tylko daty zmienić i nazwiska. No i słowo „konstytucja” zastąpić jakimś zamiennikiem – bo lud na kijowskim Majdanie i walcząca obecnie o życie Ukraina  nie wprowadzili żadnego dokumentu.
 Poza tym wszystko jest podobne – tłum doprowadza do zmian, które mogą zatrzymać panujący rozkład. Rozkład na każdym kroku – martwe przepisy, ledwo przędząca armia, wszechobecna korupcja, sprawowanie rządów przez ambasadora sąsiedniego mocarstwa.
 Tak jak wtedy sąsiednie mocarstwo nie chce na to pozwolić. Też najeżdża i też rzekomo w obronie mniejszości, choć samo na własnym terytorium praktykuje do potęgi to, co zarzuca swojej ofierze.  Znowu część zachodniej opinii…
Tak. Po ponad dwustu latach Ukraińcy też mają swoją „Wojnę o Konstytucję”.
Oby z szczęśliwszym zakończeniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *