UKRAINA – DOPIERO POCZĄTEK?

Wszystko wskazuje na to, że dopiero się zacznie. Siły rosyjskie na granicy przekraczają liczebnie całe ukraińskie siły lądowe. Przed inwazją na resztę kraju Putin mówi „sprawdzam” na Krymie. Po dzisiejszych wydarzeniach jeśli nie będzie zdecydowanej odpowiedzi z Zachodu uzna, że ma zielone światło. A zdecydowanej odpowiedzi ze strony bandy zdziecinniałych tchórzy raczej się nie spodziewam. „Męstwa” współczesnego Europejczyka jest akurat na tyle, żeby porobić wygibasy na kolejnych „manifach” i „narażać się” na froncie walki o znaczenia płciowe poszczególnych słów. Rozumu też zostało mniej więcej na tyle.

Tymczasem reakcja potrzebna jest natychmiast.

Obym się mylił ale coraz bardziej wygląda na to, że Ukraina przepada. Sama bez pomocy militarnej nie ma żadnych szans. Choćby pomocy w nowoczesnym sprzęcie, jeżeli już nie klasycznej pomocy. Tego nikt nie zaryzykuje i Putin o tym wie. O stanie ukraińskiej armii też wie dużo. Z pewnością więcej niż my. Po tylu latach kontroli nad Ukrainą ilość dobrze uplasowanej agentury pozwala mu zapewne mieć informacje na bieżąco z pierwszej ręki.

No chyba, że jednak Zachód coś zrobi. Nawet nie militarnie, ale poprzez dotkliwe sankcje, nie tylko grożenie nimi.

Jeśli padnie Ukraina możemy zacząć czekać na swoją kolej. Znajdą się tacy, którzy będą postulować czekanie połączone z nic nierobieniem. Wierząc nadal w swoją gwarantowaną sojuszami nietykalność. Nie wiem czy tak skrajnie nieodpowiedzialna postawa może obecnie przeważyć nawet u nas. Chociaż na pewno Putin nie szczędzi środków, żeby poglądy tego typu pojawiały się w naszych mediach. Teraz też pewnie nie szczędzi grosza na to, co w żargonie służbowym nazywa się „środkami aktywnymi”. Ostatnie dwa dni to wysyp dziwnych wypowiedzi w prasie na temat zaistniałej sytuacji. Wszystko przebił pewien niemiecki weteran SPD, który oświadczył, że winę za całą sytuacje ponosi… przyjęcie Polski do NATO… bo Rosja czuje się zagrożona. Oczywiście gdyby nie to, Putin z ogromnym entuzjazmem pozostawiłby Ukrainę niezależną prawda?
Przypomnę, że Ukrainie również nietykalność gwarantują sojusze – częściowo z tymi samymi gwarantami co nasi. Nie chcą umierać za Kijów – nie łudźmy się, że będą chcieli za Gdańsk czy Warszawę. Jeszcze gdyby była tarcza, ważne instalacje z dużą ilością amerykańskich żołnierzy – jest szansa, że w razie napadu na nas byliby naszymi zakładnikami, że musieliby nas bronić, żeby bronić siebie. Do dzisiaj pamiętam brednie osób opowiadających, że instalacje obronne to „prowokowanie” Rosji. Zupełnie jak „prowokowanie” Hitlera przerwaną na wniosek aliantów mobilizacją w 1939 roku…

Tymczasem Nasi wpadli w panikę i nagle w ciągu tygodni przyśpieszają łupki, zmieniają plan modernizacji armii, zaczynają mówić że nie jesteśmy bezpieczni, że koncentracja wojsk przy niemieckiej granicy od czasów PRL to przeżytek, może zaczną przyśpieszać ślimaczącą się budowę gazoportu… Publicyści, którzy jeszcze niedawno każdego, kto zwracał uwagę, że kraj za jakiś czas może nie być bezpieczny uważali za paranoika, publikują artykuły o wrogu u bram. Pamiętam jak na moje utyskiwania, że mamy armię niezdolną do obrony terytorium słyszałem zadawane z politowaniem pytania: „a któżby miał nas napadać”, „po co”? Rządzący i ich zwolennicy nagle przestali zauważać przejaw paranoi w widzeniu rosyjskiej polityki jako imperialnej układanki, w której coraz bliżej nam do roli następnego puzzla.
Chwała im za zmianę myślenia. Lecz ciśnie się na usta pytanie – dlaczego dopiero teraz? Przez tyle lat żaden na to nie wpadł? Żadne służby nie działają? A może nikt ich nie słuchał?  Żadni doradcy do spraw bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych nie doradzili, że lepiej coś robić?

To może wpadnijmy na jeszcze jeden innowacyjny pomysł – żeby oczyścić armię i administrację ze złodziei i miernot. Nawet jeśli to są miernoty i złodzieje z „naszej” opcji (gwoli sprawiedliwości – każda opcja ich miała, czasem nawet tych samych). Bo kto ma planować obronę w nowym stylu – czy ci sami urzędnicy w mundurach, którzy jeszcze niedawno chcieli zlikwidować GROM, bo raził w oczy swoją mobilnością i profesjonalizmem? Czy ci urzędnicy w mundurach, którzy siedzą nad formułkami i pokazami zamiast na poligonach? Wtajemniczeni wiedzą, że nawet wśród wyjeżdżających do Afganistanu część stanowili układowcy, którzy nigdy nie wyjeżdżali poza bazy, ani nie pełnili w nich żadnych pożytecznych funkcji, ale trzeba ich było zabrać bo chcieli zarobić i mieli wysoko postawionego wujka. Może czas zmienić również to panowie? Oraz pozbyć się tych którzy kradną przy co drugim (zgodnie ze wskazaniami NIK) państwowym przetargu? W obliczu niebezpieczeństwa to niemal tak niebezpieczne jak współpraca z nieprzyjacielem.
Lepiej późno niż wcale panowie. Jeśli naprawdę zmieniliście myślenie i praktykę to życzę wam sukcesu. Szczerze, choć nie bezinteresownie – od tego zależy również moje bezpieczeństwo.

14 myśli nt. „UKRAINA – DOPIERO POCZĄTEK?

  1. ~tapanux

    Jak zwykle święta racja… Agenturę wpływu widać w mediach aż za bardzo… A do koszyczka pt. „sankcje”. 85% rosyjskiego gazu i ropy eksportowana jest do UE. Stanowi to około 20% potrzeb UE. Więc sankcje dla Europy oznaczają konieczność uzupełnienia bilansu energetycznego o 20% (OK, nieco drożej, pewnie ktoś tam splajtuje itd). Ale dra Rosji oznacza kompletną katastrofę ekonomiczną… Kto tu jest zakładnikiem kogo? Dlaczego oni tego nie robią?????

    Odpowiedz
  2. ~vandermerwe

    „Przed inwazją na resztę kraju”

    Skad przekonanie, ze Rosja dokona inwazji Ukrainy? A moze to sa takie ukryte marzenia?

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  3. ~gregg84

    Po pierwsze, nie ma i nie może być mowy o bezpośrednim ataku Rosji na którykolwiek kraj NATO. Byłoby to równoznaczne z trzecią wojną światową (choćby tylko przy użyciu broni konwencjonalnej), a na to reżim Putina nie może sobie pozwolić, bo by go sami Rosjanie roznieśli w strzępy (mimo całej propagandy, jaka dziś sączy się w ich mózgi). Nawet (jawny) atak na Ukrainę (poza Krymem) oznaczałby gospodarczą i dyplomatyczną ruinę Rosji i upadek reżimu w średniej perspektywie.

    Po drugie, miniaturowa armia polska JEST, co prawda, pasożytem dojącym bezwstydnie społeczeństwo, korzystającym z rozlicznych haniebnych przywilejów socjalnych i finansowych za pretekstem wirtualnej gotowości do odparcia rozdmuchanego zagrożenia i propagandy dawnych „przewag” oręża polskiego – ale nie jest jej zadaniem samodzielne odparcie jakiejkolwiek inwazji. W ewentualnym konflikcie symetrycznym z Rosją albo Białorusią ma nawiązać wstępną walkę przed przybyciem sprzymierzeńców. Zresztą niespodziewany, nagły atak nie jest prawdopodobny. Gorącą fazę konfliktu poprzedziłyby tygodnie, miesiące albo wręcz lata stopniowej eskalacji. W tym czasie każdy kraj NATO bezpośrednio zagrożony lądową inwazją Rosji zwiększałby obecność jednostek sojuszniczych na swoim terytorium i nie musiałby przystępować do walki osamotniony.

    Generalnie Autor bloga po raz kolejny popuszcza wodzy fantazji i daje się ponosić histerii zagrożenia.

    Odpowiedz
      1. ~gregg84

        „Czy jest” czy „czym jest”? Jeśli to pierwsze, to odpowiedź daję zdecydowanie twierdzącą. Przy czym fakt, iż wojska rosyjskie powstrzymują się od użycia broni (mogą sobie na to pozwolić), jest świetnym posunięciem, wytrącającym przeciwnikom ważny argument i powodującym zamieszanie niedookreślonością sytuacji. Ludzie, którzy doszli do władzy na Ukrainie na fali moralnego sprzeciwu wobec władzy strzelającej do niemal nieuzbrojonych obywateli, nie mogą sobie pozwolić na strzelanie do wspartych z zewnątrz rebeliantów, którzy jeszcze nie otworzyli ognia – nawet jeśli krymski „majdan” jest tylko szyderczą karykaturą kijowskiego.

        Odpowiedz
    1. ~kalina16

      Przyznaje, ze tez daje sie ponieść atmosferze zagrozenia. Czy naprawde Pan wierzy w scenariusz rodem z wrzesnia 39: zaczynamy dzialania zbrojne, a wkrotce dołączą sojusznicy i rozniosa agresora? Taka Anglia niby udaje, ze nie jej sprawa, a wlasciwie nie ma zadnej sprawy, a wczoraj zadzwonila do mnie synowa z pytaniem, czy nie uwazam za stosowne wynieść sie ze strefy zagrozonej wojna i przenieść sie do Londynu

      Odpowiedz
      1. ~gregg84

        Pani synowa ewidentnie nie zauważyła, że jeśli Warszawa znajdzie się w strefie zagrożonej wojną, znajdzie się w niej automatycznie i Londyn. Europejskie i amerykańskie gwarancje dla Ukrainy są tylko cieniem gwarancji, jakie otrzymały Polska i kraje bałtyckie. O ile Zachód może w ostateczności pozwolić sobie na utratę przez Ukrainę jej wschodnich rubieży, to nie może sobie pozwolić na odkrycie blefu Paktu Północnoatlantyckiego. NATO zadziała, albo cały system europejski się rozsypie. Na to z kolei nie może pozwolić sobie nawet londyńskie City.

        Odpowiedz
  4. ~Małgorzata W.

    Rety!! I po co tak straszyć? Wiadomo, że trzeba czujnym okiem patrzeć co się wydarza u płota, ale po co mi Pan tak ciśnienie podnosi.
    ? Po co Putinowi obszar Polski ? Po rzepak przyjdzie i buraki cukrowe ? Okupował będzie Polaków, którzy nic nie mają wspólnego z kulturą, religią, językiem rosyjskim ??Co innego Krym ! Niechże Pan nie dręczy ludzi bo i tak mamy sto problemów już za drzwiami domu. Uh!

    Odpowiedz
  5. ~Andrzej Urban

    Zgadzam się z autorem bloga , że czas jest niesamowicie trudny ,ale musimy wiedzieć ,że jak się u sąsiada pali -to zawsze płomienie mogą się przerzucić na nasz dom , szczególnie jeśli wiatr wieje w naszą stronę! Piszę o tym na moim blogu http://www.urban.uchwycone-chwile.pl „Podwórkowy bandzior -to prawdziwe oblicze Putina ” i „”Rewolucja ……..czyli nieujarzmiony Majdan” serdecznie zapraszam i pozdrawiam . Andrzej Urban

    Odpowiedz
  6. ~kalina16

    Wczoraj kanał „Ale kino+” wyemitował trzymający w napięciu film amerykański p.t. „Trzynascie dni”. Rzecz o kryzysie kubańskim i polityce Kennedych wobec jawnej prowokacji sowieckiej. Moglismy sledzic dylematy: nikt, a w kazdym razie Ameryka i świat zachodni nie chca wojny. Czy chca Rosjanie? Chyba łatwiej byloby im wojne rozpocząć niz Amerykanom i trzeba to wziąć pod uwage. Przyjąć strategie dowodców wojskowych, czyli zaatakować wyrzutnie na Kubie, to narazic sie na odwet Rosjan. Jaki? Chocby atak jadrowy, bo z tymi ludźmi wszystko jest mozliwe. Kennedy przyjmuje wiec opcje blokady Kuby, czyli niedopuszczenia okretow sowieckich wiozacych uzbrojenie do wyrzutni. To tez nie jest remedium, bo okrety nie chca sie zatrzymac…Triller pierwsza klasa, ale to nie fikcja, ale historia. A dzis historia sie powtarza. Nie mozna dopuscic do wojny, ale nie mozna tez tolerowac jawnego rosyjskiego bandytyzmu politycznego. To juz swiat i Europa zaliczyly w latach 30.ych w cackaniu sie z Hitlerem.

    Odpowiedz
  7. ~tomek

    Jeden z mądrzejszych tekstów jaki ostatnio czytałem. Pytają co niektórzy „po co Putinowi Polska?”. Ano po to, że granica między Wschodem a Zachodem od wieków jest strategicznym ogniwem doktryny Rosji i Niemiec. Ci dwaj wrogowie usiłują podporządkować sobie bufor jakim jest nasz kraj.
    Ostatnimi czasy zrobiliśmy rzecz wielką. Buforem uczyniliśmy Łotwę, Litwę i … okazało się, że Ukrainę. Sprawa Ukrainy może zadecydować o tym, czy kiedyś nie zagrozi nam nowy „układ warszawski” lub „nowe rozbiory”.
    Jedna uwaga do autora: Żyjemy w świecie dynamicznym. Czyli to co było słuszne np. 12 lat temu, dzisiaj jest totalną bzdurą. Dlatego ocena doktryn sprzed jakiegoś tam okresu nie powinna być tak ostra. Dzisiaj wiemy to, czego wcześniej się nie spodziewaliśmy nawet. Generalnie jednak popieram tezy tej publikacji. Obyśmy tylko wyciągnęli szybko wnioski z obecnej sytuacji i przeszli do działania.
    Na koniec o tzw. patriotach w rodzaju Antoniego Macierewicza. Być może nieświadomie, ale zasłużył na order od Putina. Jego rękami państwo polskie zostało tak osłabione , że nie dokonałyby tego tak skutecznie nawet radzieckie dywizje pancerne.
    Pozdrawiam i czekam na następne teksty.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *