SEN

Może trochę nie na miejscu używać zwrotów wielkiego Amerykanina, ale trudno: Tej nocy miałem sen.

Nie był to co prawda piękny sen. Był to sen ze wszech miar absurdalny. Jak to bywa w absurdalnych snach nic nie było takie jak powinno. Byłem w znanym mi otoczeniu ale karykaturalnie zniekształconym. Poszedłem coś zjeść do eleganckiej restauracji. Chyba krakowski Wierzynek. Otworzył facet w liberii i zapraszając do środka splunął na podłogę. Zaprowadzili mnie do stolika. Stał na nim półmisek … z kompostem. Nie wytrzymałem i wyszedłem. Coraz bardziej zdziwiony rozglądałem się po Rynku. Ludzie byli w kratkę. Wielu z nich ciągnęło dorozki. Na kozłach siedziały konie z lejcami w rękach. Paliły papierosy i cygara. Przypalały zwiniętymi w rulon obrazami, które podawano im z muzem w Sukiennicach. Gołębie toczyły między sobą bitwę o stragany. Na jednym pędzono bimber. Jeden z gołębi zaczął pić. Pił tak dużo,  że zaczął rosnąć i zmienił się w smoka, po czym pękł.

Miałem dość absurdów. Starałem się trafić do domu ale ulice były do góry nogami i trzeba było iść głową w dół. W dodatku padał deszcz z oranzady i wszystko się lepiło. Po wielu próbach dotarłem wreszcie do domu i położyłem do łóżka. Zdrzemnąłem się chwilę.Otworzyłem komputer i włączyłem oczy.

Absurd trwał nadal. Gazety rozpisywały się o spektaklu pewnej pani zapowiadającej poddanie się aborcji w wigilię. Pewien pan, skądinąd wraźliwy tropiciel „mowy nienawiści”  przyklaskiwał jej sugerując, żeby „zapeklowała zygotkę”. Twarzą sieci komórkowej na natrętnej reklamie był facet lansujący się psimi odchodami w zestawieniu z flagą mojego kraju i agresją seksualną wobec Ukrainek. Poważne stacje nadal go zapraszały a firmy płaciły za reklamy. Wyłączyłem komputer, bo skala absurdu rosła z każdym kliknięciem.

Niech mnie ktoś uszczypnie i powie, że jeszcze się nie obudziłem! Że wszystko jest takim samym absurdalnym snem jak kompost na wierzynkowym stoliku.

Co by Freud powiedział na taki sen?- pytamy nieraz samych siebie.Co by powiedział na taką rzeczywistość…?

3 myśli w temacie “SEN

  1. ~liberyjczyk

    To niestety nie jest Przyjacielu sen, to wstęp do „nowego wspaniałego świata”.
    Łyknij somę, a poczujesz się lepiej. „Jeden sześcienny centymetr i znika ponury sentyment”. 🙁

    Odpowiedz
  2. ~Kasia

    Ja myślę, że Freud by sobie poradził i zaczął rozdzielac te chore podwojnosci i odwrotnosci, przeganiac z mysli doslownosc. Co wiecej, wiedzialby, który obraz jest naprawdę chory, a ktory tylko sztuczny, i co zrobić, by z tego bagna wyabstarhowac na nowo i wysublimowac nowego, wrazliwego człowieka. Mnie osobiscie bardzo wspolczesnego Freuda brakuje. A pana sen nie dziwi. I wlasciwie to lepiej ze podswiadomy obraz a nie slowa wyrazaja pewne bardzo ciezkie stany psychiczne, moze dzieki pewnej niedokladnosci przekazu jest troche mniej czarno.Było naprawdę ciezko przez ostatnie lata w przestrzeni, w ktorej przyszlo nam żyć, reżyser sytuacji postanowil najlepsze polaczyc z najgorszym, przecząc wszelkim prawidlowosciom, nazwijmy to realizmu duchowego, ale ja mam wrazenie, ze ostatnio jego wpływ jak by malal, wyraznie, slabl. Może zwykli ludzie o tym nie wiedzą, a on juz czuje, oddech Fruda na karku i boi się, teraz on, nienaiwny sędzia zechce go wysłuchać.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *