CZY TYLKO INFANTYLIZM?

Lista prądów w sztuce liczy dziesiątki terminów mniej lub bardziej pasujących do opisywanych zjawisk. Ekspresjonizm, impresjonizm, dadaizm, kubizm, romantyzm… Zastanawiam się jakim terminem przyszli historycy nazwą zjawiska nam współczesne. Może „infantylizm”? Chyba zbyt delikatnie. Większość dzieci nie pozwala sobie na takie gówniarstwo. Może „kretynizm”? Tak, to chyba pasuje najlepiej.
„Ukraść krucyfiks, rozebrać się i z nim wytarzać, potrafiłby mój 12-letni syn. Nakręcić film z jądrami kopiącego potrafiłaby moja 10-letnia córka. Gdybym ich nie wychował” – pisze w liście otwartym do min. Zdrojewskiego Jakub Kornacki (www.wpolityce.pl). Trudno się z nim nie zgodzić. Nawiązuje do „dzieł” dyplomowanych „artystów” z których jeden imitował kopulację z krucyfiksem, drugi nakręcił zbliżenie jąder rozebranego mężczyzny pracującego łopatą. Więc chyba termin „kretynizm” pasuje najlepiej, na określenie zjawiska… no właśnie… w czym? W sztuce – nie bardzo. Raczej „zjawiska w muzeach i na deskach teatrów”. W tym tych najbardziej znanych. Jak choćby krakowski Teatr Stary.
Czytając opisy prób do najnowszego „dzieła”, tytułem (jedynie) nawiązującego do sztuki Krasińskiego człowiek zadaje sobie pytania, na które ciężko znaleźć odpowiedź. Na przykład dlaczego bełkot pijanego chama na ulicy powoduje interwencję policji i wizytę w izbie wytrzeźwień, natomiast to samo w teatrze powoduje komentarze o „kontrowersji”? Gdzie leży różnica? Przyzwyczajono nas już do klaunów z różnych TVN-ów podbijających oglądalność poprzez wkładanie flagi w psie odchody. Ich koledzy i koleżanki w większości podają klaunom rękę, co też mnie dziwi. W Teatrze Starym, ostoi kultury chciałoby się wierzyć, tolerancja dla idiotyzmów na tym poziomie szokuje jeszcze bardziej. Ale w końcu wyłącznie o szokowanie chodzi, zwłaszcza jak się nie ma nic do powiedzenia… Owo „szokowanie” jest mniej więcej takie, jak w przypadku rozrabiającej na ulicy bandy kiboli. Właściwie też mogliby się nazwać „artystami”. Są chamscy, agresywni, szokują i ubierają to w formę zorganizowanych przedstawień z dużą dozą „artystycznej” improwizacji. Czy też są „kontrowersyjni”? Czy „kontrowersyjny” jest „Staruch”, którego „występy” z warszawskiego stadionu niewiele odbiegają estetyką od pomysłów reżysera? Obaj „gentlemani” prezentują podobny kunszt środków wyrazu i podobną wrażliwość na uczucia innych ludzi.
Jednym z elementów wspomnianego dzieła (z prób na znak protestu zrezygnowało już kilkoro aktorów) jest scena gwałtu zbiorowego na kobiecie ucharakteryzowanej na św. Marię. Czy reżyser postępowego cyrku z ul. Jagiellońskiej będącego kiedyś teatrem, będzie tolerancyjny jeśli inny „artysta” w podobnych scenach przedstawi np. jego matkę? Też będzie to uważał za zabawne? A jeśli spotka się z agresją werbalną czy fizyczną na ulicy, nazwie to ekspresją artystyczną, w której formę nie można ingerować? Nie dziwię się, że niektórych ciągnie do takiej „ekspresji” po wyjściu z teatru. Czy w swoim narcyzmie prawo do chamstwa i agresji zarezerwuje dla siebie i swoich kamratów?
Ech widzę już te przyszłe prace magisterskie nastepnych pokoleń – „Kretynizm jako prąd post-intelektualny”(to na PWST czy ASP). Albo „Narcyzm jako okoliczność wyłączająca odpowiedzialność” (to na prawie).
Ale dość żartów. Wściku dostaję, jak sobie uzmysłowię, że ciężko pracując utrzymujemy bandę schamiałych darmozjadów. I rzygać mi się chce jak patrzę na wasze dzieła, panie i panowie „artyści”.
Na wypadek gdyby kogoś raziła dosadność słownictwa – to taka „ekspresja” i „środek wyrazu” – łagodne w porównaniu do ekspresji wyżej opisanych.

3 myśli w temacie “CZY TYLKO INFANTYLIZM?

  1. ~antar3

    Najwyższy czas by wykrzyczeć głośno, iż król nie tylko jest nagi, ale ma kaprawe oczy, zepsute zęby, paskudny oddech i parę innych „zalet” fizycznych i umysłowych, które sprawiają, iż temu królowi należy stanowczo podziękować…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *