PROTEST

Postanowiliśmy zaprotestować. Nic nam się nie podobało i uważaliśmy, że trzeba zmieniać świat. Marzyła nam się wielka permanentna rewolucja. Chcieliśmy wstrząsnąć sumieniem świata tak, żeby nikt nie mógł pozostać obojętny. Powodów było wiele.
Na przykład głód i nierówna dystrybucja żywności. Janek i Franek postanowili się tym zająć. Przygotowali strajk głodowy na znak protestu. Zadeklarowali, że nigdy nie zgłodnieją, dopóki rządy i ONZ nie rozwiążą problemu. Żarli co dwie godziny, pęcznieli w oczach, ale nie poddawali się. Telewizja nadawała regularnie raporty z przebiegu protestu. Restauratorzy na znak solidarności dostarczali jedzenie, zwłaszcza, że płaciła za to telewizja, bo nowy protest-reality show był najdroższym czasem reklamowym. Chłopaki stały się sławne. W przerwach między akcjami dorabiali w reklamach. Grupy młodych idealistów wstrząśniętych sytuacją powtarzały ich protest. Dopiero jak Janek z Frankiem trafili do szpitala na leczenie przerwali akcję protestacyjną. Ale i tak byli bohaterami, bo stracili zdrowie w słusznej sprawie.
Postanowiliśmy naśladować ich sukces walcząc w podobny sposób z innymi przejawami patologii. Kilku z nas było tak wstrząśniętych statystykami alkoholizmu, że zdecydowało się walczyć o trzeźwość, nie trzeźwiejąc, dopóki rządy nie dogadają się jak zrobić, żeby ludzie mniej pili. Zainteresowanie medialne było już mniejsze, ale jeszcze na tyle wystarczające, żeby protest mógł  sam się utrzymać. Przy okazji inicjatorzy protestu przeszli do historii muzyki biesiadnej, a ich protest-song „Góralu czy ci nie żal” trafił na listy przebojów i śpiewany był na każdym kroku przez młodzież zaangażowaną.
Gorzej mieli Ci koledzy, którzy poszli z grubej rury i zabrali się za protestowanie przeciwko narkomanii. Zaczęli mieć problemy z policją, jednak to tylko podkreśliło wartość i potrzebę ich walki. Protest bez prześladowań przez władzę jest jednak niepełny…
Wszyscy wielkimi krokami wchodziliśmy do historii. Złotymi zgłoskami zapisywaliśmy się w annałach postępu i walki. Dla niektórych była to nawet walka klasowa, kiedy na znak protestu jechali pierwszą klasą a konduktor czepiał się, że mają nie ten bilet. To był zdaje się protest przeciwko niedofinansowaniu kolei. Dla innych to była walka o prawa i równouprawnienie. Nie bardzo już pamiętam czyje prawa i czyje równouprawnienie, ale kandydatów nigdy nie brakowało do tego żeby ich bronić. Niektórzy z bronionych nawet o tym nie wiedzieli.
Ci najbardziej agresywni walczyli o pokój. Nie wszyscy nadawali się do tego fizycznie i psychicznie. Bycie wojującym pacyfistą wymaga tężyzny fizycznej i nie każdy z nas był w stanie dojść do wystarczającej formy.
Część z nas przeszła na wyższy poziom i nie walczyli o coś tylko ot tak, dla samej walki i postępu samego w sobie, nie polegającemu na jakichś konkretnych zmianach. Coś jak czysta forma w sztuce, tak czysta walka w kontekście społecznym. Choć chwyty można było stosować brudne, a niektórzy nawet myśleli o brudnej bombie. Zwłaszcza jak zobaczyli pewien film o romantyzmie Czerwonych Brygad. W końcu każde pokolenie bywa, że się nudzi i ma wtedy prawo do porcji fajerwerków okraszonych postępowymi hasłami. Oczywiście wszystko dla dobra ludzkości!
Tak to sobie żyliśmy młody kolego. Całe życie walczyliśmy, nie tak, jak wy – młode pokolenie bezideowców.
Robiliśmy coś dla świata, a wy? Nie głupio wam?

2 myśli nt. „PROTEST

  1. ~antar3

    A ja zakładam, że „większość kolegów” będzie w efekcie zdecydowaną mniejszością oscylującą w dodatku raczej w kierunku zera, a nie w stronę plus nieskończoności …

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *